10 przeprowadzkowych praw Murphy'ego - Cały Ten Zgiełk

10 przeprowadzkowych praw Murphy’ego

Uff.

Przeprowadziliśmy się.
Długo w nocy nie mogłam zasnąć, a kiedy już padłam, przyśniło mi się, że robiłam korygującą operację plastyczną twarzy (sic!( i chirurg plastyczny zapędził się lekko i zrobił mi twarz Kim Kardashian… Wszyscy mi mówili, że “ładnie, ale nie jestem do siebie podobna”.
Nie wiem co gorsze, bezsenność czy Kim Kardashian…

Ale ja nie o tym.

Chciałam przytoczyć 10 przeprowadzkowych praw Murphy’ego.

Sama je spisałam, przyszły mi do głowy podczas sprzątania opuszczanego mieszkania.
Możecie mi ufać, przeprowadzałam się w całym swoim życiu 13 razy.
Nie przesadzam.
Pierwszych 3-4 nie pamiętam, byłam dzieckiem.
Ale każdy kolejny raz robi się coraz bardziej intensywny
A już najstraszniejsze są przeprowadzki, kiedy posiadasz już swoje gospodarstwo domowe.
Gotujesz, gromadzisz graty, ubrania, “przydasie”, pierdołki i inne ustrojstwa, których zaczynasz nienawidzić na samą myśl o przeprowadzce.

Za każdym razem powtarzam sobie, że zostanę minimalistką i pozbędę się połowy dobytku, co nigdy ostatecznie nie ma miejsca.
To pan mąż dźwiga z panami od przeprowadzki toboły po schodach, ale to ja pakuję i rozpakowuję roniąc rzewne łzy… I upychając.

Do kolejnego razu.

Przejdźmy jednak zatem do 10 przeprowadzkowych praw Murphy’ego:

  1.  I tak nie wyrobisz się z pakowaniem do dnia przeprowadzki i będziesz pakować i wozić odnajdywane w kątach rzeczy jeszcze kilka dni po oficjalnym pożegnaniu wozu przeprowadzkowego
  2. Zawsze coś się spieprzy na chwilę przed przeprowadzką w wynajmowanym mieszkaniu. Ryska, plamka, awaria, potop. Wszystko, co może Ci utrudnić życie z przyjemnością się wydarzy.
  3.  Przeprowadzka to idealny moment, by odnajdywać kolejne  krasnoludki i gryzmoły narysowane na ścianach w dziwnych miejscach przez ukochane dzieciątko.
  4. Jeśli zapakowałaś coś ważnego w karton, okaże się, że zaginął on w akcji i nie odnajdziesz tego pewnie do następnej przeprowadzki. Może to być na przykład Panadol na ból zęba u dziecka, który przydarza się w nocy niespodziewanie.
  5. No właśnie, ból zęba. Oczywiście dziecko nagle musi iść do dentysty w tygodniu, kiedy się przeprowadzacie, macie milion spraw i wydatków.
  6. Milion spraw dotyczy także pracy zawodowej. Nagle okaże się, że z jedną ręką w wiadrze, a drugą w  kartonach odbierzesz przynajmniej 3 telefony w sprawach służbowych.
  7. Po przeprowadzeniu się okaże się, że w nowym mieszkaniu jest stanowczo za mało szafek, szaf, regałów i komódek i przez czas jakiś i tak musicie zostać na kartonach, bo ten cały dobytek nie chce się nigdzie zmieścić
  8. Po posprzątaniu dwóch mieszkań i umyciu stu okien zaczną boleć Cię mięśnie o jakich nigdy nie miałaś pojęcia.
  9. Jeśli po przeprowadzce masz firmowy bal kostiumowy w stylu vintage, glamour, retro i bógwico to po przeprowadzeniu gruntownego sprzątania jak wspomniano wyżej, ze swoimi spierzchniętymi czerwonymi dłońmi będziesz mogła wystąpić na tymże balu co najwyżej w roli praczki, ubogiej krewnej Gatsby’ego.
  10. Za każdym razem powtarzasz sobie: nigdy więcej. Ale splot okoliczności zawsze wymusi kolejną przeprowadzkę. Oby następna była ” na swoje”!

Przeprowadzkom precz!

Follow me

Podoba Ci się to, co czytasz? Podziel się!

Przejdź do paska narzędzi