In the flesh. Wróg u bram? - Cały Ten Zgiełk

In the flesh. Wróg u bram?

A co gdyby dzięki eksperymentom medycznym zombie po krwiożerczych ekscesach mogli wrócić na łono oficjalnie politycznie poprawnego społeczeństwa jako ofiary Partially Deceased Syndrome?

Powstałaby rewelacyjna historia…

Nie będę obiektywna.

Zwyczajnie uwielbiam zombie wszelkiej maści… Od serii Romero z mrocznym “Dawn of the dead” z lat 70-tych, dziejącym się w supermarkecie po rewelacyjne Walking Dead.

Ale “In the flesh” tworzy kategorię samą w sobie.

Dlaczego?


Ano właśnie dlatego, że wprowadzając pojęcie syndromu Partially Deceased i jego obecności w społeczeństwie wprowadza pogłębione uniwersalne obserwacje socjologiczne i psychologiczne.

Pomysł jest prosty. Poznajemy głównego bohatera, który wraz z innymi doprowadzonymi do stanu używalności (według ludzkich kryteriów) zombiakami wraca na łono rodziny. Do sennego brytyjskiego robotniczego miasteczka owianego mgłą i deszczem. Miasteczka, które jakiś czas temu odznaczyło się bohaterską walką z owymi zombiakami. Takimi jak on.

Bohater wraca. Do okaleczonej rodziny. Przerażonej i próbującej znaleźć się w nowej sytuacji. Stającej w obliczu  konfrontacji z własnymi traumami, nienawiścią i nieufnością otoczenia,szokiem i wyobcowaniem po obu stronach.

Kieren wraca i zmuszony jest do przywdziewania maski – prawdziwej w postaci makijażu i szkieł kontaktowych oraz tej emocjonalnej. Do udawania normalności.

Brzmi znajomo? Do tego momentu mogłoby to brzmieć jak opowieść o weteranach wojny wracających do domu. Jak choćby w serialu Homeland. Albo jak opowieść o próbie integracji osób z zaraźliwą przewlekłą chorobą jak HIV w małej społeczności.

Serial bazuje na realistycznych obserwacjach ludzkich zachowań w sytuacji zagrożenia, w małej konserwatywnej społeczności. Stawia ich w ekstremalnych sytuacjach zewnętrznych i mierzy z wewnętrznymi lękami i słabościami.

Nic nie jest tu jednoznaczne.

Główny bohater jest wyjątkowy także dzięki bardzo subtelnemu namalowaniu jego mającemu wielkie znaczenie scenariuszowe homoseksualizmu a także wrażliwości, osamotnienia. Silne postaci okazują się słabe. Czyste moralnie – wątpliwymi. Religia, jak to często bywa, staje się orężem w ręku ludzi zaślepionych nienawiścią i prymitywnych.

Serial dba o najmniejsze szczegóły związane z wiarygodnością i motywacjami bohaterów. Każda postać ma swoje miejsce w układance i pomaga budować napięcie. Nie tylko odmalowana zostaje cała gama wieloznacznych postaci męskich (jak Philip czy Simon) Istotną rolę odgrywają także wyraziste postaci kobiece (nie sposób nie uwielbiać wrażliwej, szalonej Amy).

A wszystkiemu towarzyszy cudowny british accent i subtelny mroczny humor…

Jaki jest największy problem tej serii? Taki, że ukazały się tylko dwa sezony. BBC właśnie zadecydowało  o niekontynuowaniu serii:(

Pozostawiono publikę zagryzającą paluchy w napięciu z pewnymi podejrzeniami.

Czyżby cały PDS był sztucznie podtrzymywanym stanem służącym zarobkom wielkiego koncernu medycznego na “leczniczej” formule utrzymującej status quo u zombie podlegających terapii?

Czyżby zakończenie serii było efektem ogólnoświatowego spisku koncernów, byśmy nie domyślili się skąd biorą się choroby przewlekłe i dlaczego wszystkie cudowne leki nie pomagają? :d

Warto zobaczyć tę stronę na Tumblr, która wprowadza w klimat serialu.

A tu wywiad z autorem scenariusza, Dominikiem Mitchtellem. Najlepsze rzeczy powstają z zadawania sobie pytania WHAT IF?:

In any case the zombie mythology has always fascinated me and the idea of what wouldrealistically happen in Britain after a zombie apocalypse has too. Not the movie version, but the real version. And not what would happen during a Zombie apocalypse, not what would happen immediately afterwards, but what would happen years later, after a good chunk of time has passed and the population and communities which fought in a zombie war are trying to move on. What happens after the enemy isn’t deemed the enemy anymore? What would happen then? And how would the living win that war with the undead? Well, I thought, like all neurological disorders, the scientists would try and come up with a drug that would fix the problem, take away the zombies need for grey matter, discovering a drug that would artificially stimulate the rabid brain that craved brain cells so the zombies would become docile. And then what would happen, I asked myself? And that’s what I kept doing, constantly playing the “What Would Happen Then?” game in my head until I had the whole back-story to the show, up to the inciting incident, when my main character, a rehabilitated teenage zombie called Kieren Walker, is about to be released back into a hostile society. 

Follow me

Podoba Ci się to, co czytasz? Podziel się!

Przejdź do paska narzędzi