Czy stać Cię na mniej? - Cały Ten Zgiełk

Czy stać Cię na mniej?

Czy stać Cię na mniej?

Przewrotne pytanie.

Czy stać nas na taką autorefleksję połączoną ze świadomością bieżącego stanu posiadania, by kupować mniej?

Marta Sapała w swojej książce o tym tytule pisze:

Nie pamiętam już, kiedy i dlaczego przyszło mi do głowy, że kluczem do codzienności może być portfel.

Jego zawartość (bądź jej brak) i to, co się z nią robi. Piszę o tym, co się dzieje, gdy spróbuje się – na jakiś czas – radykalnie ograniczyć codzienną konsumpcję. Oskubać ją do tego, co naprawdę niezbędne.
Tymczasowy zakupowy post, na podjęcie którego zdecyduje się kilkanaście gospodarstw domowych z całej Polski, stanie się też częścią mojej codzienności. Na dwanaście eksperymentalnych miesięcy. Na cały roczny cykl.

Przez ten rok zaglądam do nie swoich portfeli, spiżarni, szaf i głów. Dowiaduję się, ile może kosztować przetrwanie, wykończenie mieszkania, zaproszenie na świat człowieka. Ile płacimy za poczucie bezpieczeństwa, szacunek, spokój. Jaka jest cena dostępu do zdrowia, wiedzy, czystego powietrza, wody, chlorofilu. Jak przeliczyć czas na pieniądze, pieniądze na przedmioty, przedmioty na relacje. Czy redukcja we wszystkich tych dziedzinach daje swobodę, a może wręcz przeciwnie – uwiera?

Czy „mniej” w jednej dziedzinie oznacza „więcej” w innej? I dlaczego bilans między nimi nie chce się zgodzić?

62f4cacd4a
Nasi rodzice po latach niedoboru, nasi dziadkowie po latach wojny nauczyli nas, że dobrze znaczy dużo.
Że kiedy kogoś kochasz, musisz go obdarowywać w ilościach hurtowych.
Że kupowanie oznacza dbanie.

Nieprawda.

Dbanie jest praktycznie równorzędne z poświęcaniem czasu.
To o niego dziś najtrudniej. O skupienie uwagi, o wyskrobanie godzin z napiętego terminarza. O poświęcenie komuś uwagi, wydzielenie procesów myślowych i emocji dla niego.

Dlatego wszelkie twory kreatywności i hand made są dziś na wagę złota. Dlatego  rękodzieło wróciło do łask i stało się na powrót modne.

No właśnie – modne.
Kiedyś było oczywistością. Dziś na powrót uczymy się naprawiać, przerabiać, recyclingować, wekować, szyć, strzyc, uprawiać rośliny na balkonie…

Samodzielność, samowystarczalność oraz minimalizm stały się modne i głośne. (Marta Sapała pisze i o tym – dlaczego legitymizacja trendów przez zachodnią kulturę dopiero sprawia, że ją akceptujemy).

Na co dzień jesteśmy zanurzeni w konsumpcji po uszy. Ona w dużej mierze wytycza szlaki naszych myśli.
Czytelnikami tej książki będą właśnie osoby, które stać na zakupy i powiększanie przestrzeni  zawłaszczanej przez pieniądze. Które to chcą od tego faktu odpocząć.

Nie można zapominać jednak o konsumentach, dla których „mniej” albo „wcale” jest codziennością.
I oszczędność nie jest szczytem hipsterstwa tylko szarą codziennością.
To ewidentnie książka nie dla nich. Opisy ubłoconych hunterów na polu mogą potraktować z

To książka dla posiadaczy.
Posiadaczy świadomego umysłu, gotowych na eksperymenty.

Dla ludzi asertywnych.

Bo ograniczenie konsumpcji to nie tylko lekcja dla samego siebie, to także lekcja życia w konsumpcyjnym społeczeństwie.
Moja córka w przedszkolu już usłyszała: „Nie bawimy się z Tobą, bo nie masz plecaka z Krainą Lodu”.
Nie kupię jej go. Tłumaczę i rozmawiam. Choć daleka jestem od ekstremów, nie chcę ulegać chwilowym modom.
Czy zmięknę?
Co jest gorsze?
Uczenie dziecka świadomości i mądrych wyborów co skutkować może pewną deprywacją?
A może te deprywację można niwelować własną zaradnością, pomysłowością, wyobraźnią?
A może de facto ona nie wystarcza? Może w którymś momencie masz dość bycia kreatywnym, chcesz się obkupić, mieć coś gotowego?
Z drugiej strony czy nie gorsze jest swobodne kupowanie i uczenie, że przez przedmioty zdobywa się akceptację i krótkotrwałą gratyfikację emocjonalną?

Te wszystkie przemyślenia przewijają się w czasie lektury.

„Mniej” nie jest podręcznikiem step-by-step jak zostać mądrym minimalistą. I nie daje prostych odpowiedzi.

Jest inspiracją, zbiorem przemyśleń, ciekawostek i faktów na temat konsumpcji, spostrzeżeń na temat różnych obszarów naszego życia.

Marta Sapała pozwala zastanowić się nad ważnymi tematami:

Czym jest dla nas niezbędność?
Czy pozbawiając się obsesji zakupów nie koncentrujemy się przypadkiem jak neofici na innej?
Czy ograniczając zakupy tracimy życie, skupiając się na przeżyciu i niszczymy wszelką przyjemność?

Bohaterowie rocznego projektu Sapały nie są radykałami.
Każdy z nich ma inną drogę do minimalizmu i inaczej określa swoje podstawowe potrzeby. Opisany projekt nie jest typowym eksperymentem naukowym, więc krytycy zarzucający brak puryzmu metodologicznego przesadzają. Nie żyjemy  przecież w klatkach, odseparowani od społeczeństwa ani wypruci z doświadczeń. To nie jest eksperyment Zimbardo z więźniami…

Dzięki różnym wątkom, przykładom, dygresjom książka jest autentyczna i pozwala poczuć bliskość z bohaterami.
Napisana dziennikarsko – literackim językiem. Wciąga, intryguje, inspiruje. Prowokuje do pytań, do spojrzenia na swój styl życia.

Porusza nie tylko kwestię samego minimalizmu, ale także zjawisk mu pokrewnych, chociażby miejskiego zbieractwa, przetwórstwa, wymieniania się, pożyczania itd.

Wiele z pomysłów i rozwiązań wspominanych przez bohaterów stosuję od jakiegoś czasu w swoim domu. Wiele z ograniczeń jest z kolei dla mnie niedopuszczalnych, Chociażby przyzwyczajenie do prasy, słodyczy czy długich kąpieli w wannie robi swoje…

Czy stać mnie na mniej?
Na nieco mniej tak.
Na dużo mniej – zdecydowanie nie.
A to moje „nieco mniej” to i tak dużo!

A u Was jak z tym jest?

P.S Swoją drogą sposób w jaki przeczytałam książkę też jest znamienny dla tego tytułu..
Pożyczyłam ją od koleżanki (Aga, dzięki!). Między innymi dlatego, że ona nie miała na nią czasu (sic) w
natłoku obowiązków…

P.S Recenzja książki pojawiła się też na innych blogach np u Asi ze Styledigger czy na bogu Minimal Plan wraz z wywiadem z autorką

Follow me
  • Przeczytałam i zbiegło się to u mnie z refleksją na temat tego, że generalnie za dużo wydajemy na codzienność. Nie dlatego, że jest taka potrzeba, ale dlatego, że ulegamy tej modzie na nadmiar, pokusie, że w lodówce musi być 5 rzeczy do wyboru, a półki powinny uginać się od dobra. A potem się marnuje..
    Myślę, że jesteśmy w większości nieświadomi tego, jak bardzo konsumpcyjnie żyjemy. I to nie tylko ci z zasobnym portfelem, ale także tacy, którzy kupują w biedronce parówki za 5,5 kg.

    • Zdecydowanie, statystyki mówią chociażby o tonach wyrzucanej żywności. Przykładem są też przygotowania do świąt…

Przejdź do paska narzędzi