Nowe kocha Stare czyli reaktywacja Centrum Kultury Amarant - Cały Ten Zgiełk

Nowe kocha Stare czyli reaktywacja Centrum Kultury Amarant

Jeżyce poznańskim Kreuzbergiem” jak głosi Chris z On the move*

(mi przypomina Prenzlauer Berg.

gdyby nie ten cholerny niemiecki, można by pokochać Berlin na śmierć.

jego albo moją).

Coś kusząco prawdziwego w tej metaforze jest.

Ściąga tu dobrze rokujące młode pokolenie przedstawicieli nowych zawodów, usług i kulturalnej bohemy. Tworzą firmy, małe biznesy, wykupują i wynajmują kamieniczne mieszkania.

“Budują, organizują”. Otwierają lodziarnie, burgerownie, hipsterskie pizzerie, studia projektowe o retro nazwach, wyróżniające się typografą i wyposażeniem. Integrują się. Zabierają za kolektywne działanie w imię społeczeństwa obywatelskiego.

Dają nadzieję na rewitalizację dzielnicy.

Przy czym z pełnym szacunkiem dla tego co stare, przy eliminacji tego co niefajne.

Bałaganu wyzierającego z bram i pozostałości po psich spacerach raczej nie można przypisać do idei lokalnego kolorytu. Za to piękne kamienice, egalitarny rynek Jeżycki, kino Rialto czy jeżycki bar mleczny na rogu z pewnością do niego się przyczyniają. Na dodatek na przeciwległych końcach Jeżyc funkcjonują dwie znaczące placówki – Wydział Nauk Społecznych UAM i Concordia podobnie spajające klamrą stare z nowym – myślenie akademickie z social designem.

Właśnie teraz do tej jeżyckiej barwnej układanki dołączyło otwarte na nowo w budynku Domu Tramwajarza Centrum Amarant.

W sobotę otworzyło swoje zakurzone podwoje, zapraszając przede wszystkim rodziny z dziećmi do uczestnictwa w spektaklu teatralnym, przebieraniu w teatralne kostiumy, malowaniu twarzy, polaroidowym studiu foto a nawet – w występach seniorek tańczących flamenco pod egidą zespołu Zakręconych Babek (rewelacyjny międzypokoleniowy pomost).

mała adnotacja, bo wkradło się nieporozumienie:)

Rodziny z dziećmi i seniorki balowały w pierwszej części wydarzenia.  W drugiej części dnia Amarant wypełnił się koncertową muzyką, grą świateł mappingu. Na te atrakcje nie dotarłam a żałuję bo chociażby sama oryginalna nazwa jednego z zespołów – Ludożercy z innej wsi czy opis świetlnego performance, tworzącego na ciele tancerki ‘egzoszkielet’ i wirtualną mapę ciała budzą miły dreszczyk

htjhtht (1 of 1)-3 htjhtht (1 of 1)-4 htjhtht (1 of 1)-5 htjhtht (1 of 1)-6 htjhtht (1 of 1)-7 htjhtht (1 of 1)-8 htjhtht (1 of 1)-9

htjhtht (1 of 1)-10

Było fajnie, wręcz swojsko. Bardzo życzliwie.

Widać, że grupa optymistów bardzo chce ożywić to miejsce.

Potrzeba jednak ewidentnie inwestycji finansowej – malowania, mebli itd. Przestrzenie Domu Tramwajarza powalają wielkością, momentami monumentalnością. To gigantyczna przestrzeń, która mogłaby zostać odświeżona, wyposażona. Jest i amarantowa sala koncertowa ze sztukaterią i plafonami,  kuchnia z salą jadalną (gdzie zjadłam pyszne vege spring rollsy), i sale nadające się na warsztaty i pracownie.  Nie trzeba rewolucji, ale oprócz świeżych głów przydałaby się zasobna kieszeń. Rada dzielnicy przeznaczyła na projekt 100 tys. zł.  Czy trafiły/trafią one do organizatorów?

Jestem bardzo ciekawa jak potoczą się dalej losy Centrum Amarant, bardzo kibicuję projektowi. Jego program przedstawia się ciekawie {pdf}

Jednak już teraz jednak pojawiły się spory o budynek. Jego doskonała lokalizacja i wielkość z pewnością będzie im sprzyjać. Dom Tramwajarza został przekazany bezpłatnie,  Zarząd Komunalnych Zasobów Lokalowych wziął na siebie koszty utrzymania mediów. Jednak o budynek walczy w sądzie fundacja Pomost i nie wiadomo jak proces się zakończy.

Czy na drodze do bogatszej dzielnicy i bogatszego, bardziej zintegrowanego miasta znowu staną urzędnicze porażki? I czyja racja jest bardziej mojsza? Fundacji od lat walczącej o budynek czy młodych z pomysłem na kulturę i sztukę?

*Chris, patrz jaki jesteś cytowalny:)

Follow me

Podoba Ci się to, co czytasz? Podziel się!

Przejdź do paska narzędzi