Ofiara rozwala system czyli Zjazd absolwentów - Cały Ten Zgiełk

Ofiara rozwala system czyli Zjazd absolwentów

Klasowa gwiazda czy klasowa ofiara? A może szarak?

Super uczeń, zdolny ale leniwy? A może tuman?

Ofiara losu czy gwiazda sportu?

Ulubieniec klasy czy znienawidzony lizus?

Etykietek jest mnóstwo. Każdemu jakąś przyklejano.

Anna Odell, szwedzka artystka postanowiła to rozpracować. Artystka czy osoba z problemami psychicznymi rozdrapująca przeszłość fundując sobie publiczną autoterapię?

Znowu szufladki.

Anna Odell zrobiła film o swoim wykluczeniu. O etykietkach, jakie przyklejają się jak mokra koszula i wleką za nami całe życie.

Od dzieciństwa, od szkoły podstawowej. Kiedy wchodzimy w grupę, tworzymy mikroświat, uczymy się budować relacje społeczne, budujemy swoją tożsamość przeglądając się w oczach innych.

Film ogląda się z rosnącym poczuciem zażenowania, z fizycznym wręcz  bólem.

Nakłada się na to kilka warstw:

Sprowokowany własny powrót do dzieciństwa, przepracowywanie w głowie własnych doświadczeń. Zadawanie sobie pytań – kim byłem, co zrobiłem, jakie było moje miejsce?

Współczucie wobec Anny i jej doświadczeń, zrozumienie tego, jak dzieciństwo wpływa na całe nasze życie i nasze poczucie własnej wartości, dalsze problemy i neurozy.

Ale także niesmak – postawa obronna.

Dlaczego ona tak drąży? Dlaczego tak patrzy? (a oczy ma niesamowite, przezroczyste, patrzy jak zraniona sarna). Dlaczego tak męczy? Dlaczego jest taka w tym niezgrabna? Dlaczego nie dostosowuje się do sytuacji i konwencji? Dlaczego nie odpuszcza, nie daje ludziom żyć skoro było to tak dawno?

Dlaczego babrze się w swojej traumie?

Odell zanim zrealizowała film, miała za sobą projekt, który odbił się skandalem w Szwecji. Na moście symulowała próbę samobójczą, atak. Znalazła się w szpitalu psychiatrycznym, gdzie doznała przemocy każdego rodzaju.. (norma w instytucji totalnej…). Debata podniosła się wokół naruszania granic – nie tylko wokół standardów traktowania osób z chorobą psychiczną, ale także wokół przekraczania tabu i granic projektu artystycznego. Odell została oskarżona m.in. o angażowanie czasu i środków systemu, kiedy ten mógł pomagać osobom faktycznie tego potrzebującym.

Czy Odell faktycznie tego nie potrzebowała? W wywiadach wspomina enigmatycznie swój epizod choroby.

Czy projekt i film nie są jej publiczną autoterapią? Katharsis?

Prawdopodobnie tak.

Pytanie dotyczy tego, na ile panuje zgoda co do tego, że jednostka może angażować system, media, kolegów z przeszłości do przepracowania swojego problemu. Na ile społeczeństwo pozwala grzebać pod jego powierzchnią.

Bo przecież jest to swoisty krzyk. Błąd w Matrixie. To nie jest takie, jakie się wam wydaje. Jecie, pijecie, żyjecie wg swojej normy. A ktoś tam nadal nie może tej swojej normy osiągnąć

Albo nie chce.

Chce prowokować, zadawać pytania, uderzać w miękkie podbrzusze społeczeństwa.

Zwłaszcza tak poprawnego, poukładanego jak szwedzkie. O którym wiemy, że tli się żarem pod przyklepaną powierzchnią wyrównaną przez państwo i poprawność polityczną.

Film prowokuje do miliona pytań. Nie tylko przez temat ale i konstrukcję.

Najpierw część krótkometrażowa – rekonstrukcja zdarzenia, które nie miało miejsca – obecności Odell na zjeździe, na który de facto nie została zaproszona. Potem – rekonstrukcja odbioru filmu przez autentycznych bohaterów. Znowu rekonstrukcja z udziałem aktorów, bo większość bohaterów uciekła przed realną konfrontacją.

A czy my chcielibyśmy być częścią tego projektu?

Czy chcielibyśmy stanąć z przezroczystymi oczami Odell twarzą w twarz? Z ofiarą?

A może sami jesteśmy jakąś wersją Odell z bagażem na karku?

Warto się zastanowić.

Follow me

Podoba Ci się to, co czytasz? Podziel się!

Przejdź do paska narzędzi