Don't let you stop you. Zatupać wewnętrznego wroga - Cały Ten Zgiełk

Don’t let you stop you. Zatupać wewnętrznego wroga

<

Kto jest naszym największym wrogiem kobiety?

Ona sama.

Wewnętrzna ofensywa kompleksów demotywuje i zniechęca do podejmowania działania, do aktywności, do sięgania po więcej.

Brak akceptacji swojego ciała rzutuje na generalną samoocenę. A wszystko się zapętla w doskonale duszącym uścisku. Wyliczenie 54 kompleksów przychodzi naszej płci szybciej niż wykrztuszenie jednego pozytywnego słowa o sobie.

Pamiętam sytuację, kiedy byłam na wykładzie psycholog Marii Rotkiel.

Siedziało tam ze mną przynajmniej 150 kobiet.

I tylko jedna z nich publicznie przyznała, że mówi sobie codziennie rano do lustra miłą rzecz. Reszta zamarła w ekscytacji i zmieszaniu aktem. W podziwie samego czynu i jeszcze odważnego przyznania się do niego.

To wyczyn!

A ponadto…

Kobieta, która lubi siebie – to podejrzane! Zarozumiała małpa!

Marketingowcy to wiedzą. Niektórzy jeszcze wręczają nam bat do ręki. Inni  sięgając do naszego portfela głaszczą nas jednocześnie po głowie.

Ostatnio wkurzałam się na Dove za śliskie, komercyjne spoufalanie się z userkami na Twitterze.

A teraz znowu trafiło w punkt pomysłem, który doskonale pokazuje mechanizmy tkwiące w kobiecych głowach.

#OneBeautifulThought obnaża wewnętrzne autokrytyczne, bezlitosne monologi i samobiczowanie się.

Marka staje się psychoterapeutą.

No chodź, wypłacz się. A potem smaruj się na pociechę naszym balsamem.

Spodobała mi się też ostatnia kampania Nike „Better fot it” w której w filmie Inner thoughs marka pokazuje realistycznie kobiece myśli pojawiające się chociażby podczas uprawiania sportu.

Scenka z dziewczyną, które wydaje się, że przebiegła maraton a to dopiero 2 km to jakby żywcem wyjęta z mojego życia…

Ostatnio na Foch.pl przeczytałam wyznani dziewczyny o obfitych udach: „Nie mogę biegać i wcale nie chcę. Bo przytłumiony i głuchy dźwięk obijania się ud o siebie nie jest jak muzyka dla moich uszu. A poza tym czasem trochę ciężko podnieść te wszystkie kilogramy.”

To właśnie do takich jak ona dziewczyn skierowania jest brytyjska kampania This girl can.

#thisgirlcan zachęca do aktywności z idealną piosenką Missy Elliot, skupiając się na radości z fizyczności bez kompleksów.  Po to by kobiety na przekór wszystkiemu „wiggle, jiggle, move and prove that judgement is a barrier that can be overcome„. Wielka Brytania nie ma wyjścia. Wskaźniki otyłości i absencji na zajęciach ruchowych są tam alarmujące.

Ja zanim wyszłam  pobiegać musiałam skompletować fajny sportowy strój.

Skoro mam umrzeć na trasie, to wolę z godnością, ładnie ubrana…

Kto rozumie te meandry kobiecej psychiki, zarabia miliony:)

P.S Nie mogę odmówić sobie przyjemności wstawienia tego. Uwielbiam obrazy silnych kobiet w mediach:

sport_england_i_kick_balls

Follow me

Podoba Ci się to, co czytasz? Podziel się!

Przejdź do paska narzędzi