#bookmonday Kasza pluj i inne cuda czyli "Okupacja od kuchni" - Cały Ten Zgiełk

#bookmonday Kasza pluj i inne cuda czyli „Okupacja od kuchni”

Tydzień z wyimaginowanego menu powstańca warszawskiego, 1944 r.

Poniedziałek:

Kubek kawy z żołędzi. Potem długo nic. Na kolację kromka „dźwiękowca” (przyp.: gliniastego ciemnego chleba). A po nim dłuugie reperkusje żołądkowe.

Wtorek

Na śniadanie znowu kartkowiak w postaci kromki ze zdobyczną marmoladą z buraków. Paskudztwo. Na kolację łyżka kaszy pluj (przyp. :  kasza z jęczmienia pełna źdźbeł i odpadów, powodujących konieczne plucie oraz odruchy wymiotne). Obiadu nie było.

Środa

Święto! Chłopaki upolowali na parapecie gołębia. Zjedliśmy go błyskawicznie po opaleniu na ognisku. Na kolacje podziemna kuchnia dostarczyła trochę budyniu z kapusty. To był dobry dzień.

Czwartek

Felek ma urodziny. Łączniczki przemyciły kawałek tortu z fasoli od jego matki. Pozostawiał dziwny posmak melasy, ale i tak pachniał cudownie. Popiliśmy herbatą z marchwi. To ostatni wynalazek dziewczyn z garkuchni.

Piątek

Z ogródków podmiejskich przywędrowała na plecach dziewczyn dostawa ziemniaków i kopru cudem wykopanych pod obstrzałem.   Ale… w sam  środek naszej zupy koperkowej uderzyły odłamki. Z kolacją trzeba się było pożegnać…

Sobota

Nie mając nic innego  spróbowaliśmy zdobytej w opuszczonej magazynach margaryny. Smakuje jak świeca. Nie da się jej jeść… Zamiast niej udało się zjeść kilka placków z obierków ziemniaków.

Niedziela

Dzisiaj kiełbasa. Żywa.  Wydłubywaliśmy ruszającą się od robaków słoninę i  jedliśmy ją plując. Jest coraz gorzej…


To wymyślone naprędce  menu powstańcze, zawierające przykłady potraw wspomnianych w „Okupacji od kuchni” Aleksandry Zaprutko-Janickiej.

Bogatą w anegdoty i hojnie opatrzoną zdjęciami książką autorka oddaje hołd przede wszystkim kobietom czasów okupacji  oraz ich kulinarnej inwencji.

Uratowały one setki istnień od niechybnej śmierci głodowej, na jaką skazywał ludzi nazistowski plan wykańczania ludności systemem kartkowym i głodowymi racjami. Podtytuł książki potwierdza zresztą ton książki :to „Kobieca sztuka przetrwania. Pierwsza książka o kulinarnej zaradności Polek w czasie II wojny światowej”.

Kiedy mężczyźni uderzyli do walki, wiele kobiet, które nie włączyły się do walki wręcz,  z konieczności podjęło się sztuki ratowania rodzin przez zapewnienie dostaw żywności i przetwarzania surowców w cokolwiek, co nadawałoby się do zjedzenia. Wykwitem ich pomysłowości i zaradności były wszelkie przytaczane w książce abstrakcyjne dzisiaj  potrawy i namiastki smaków znanych z przedwojnia.

Fantazja i gospodarność była naszą domeną. To właśnie Polka, Zofia Nowosielska, wydała książeczkę, która została wznowiona w czasie wojny na wyspach pod znamiennym tytułem. ” Polish wartime cookery book”.

 

To także polscy profesorowie, botanicy czy zoologowie swoją wiedzą i publikacjami podziemnymi wsparli miejską partyzancką hodowlę zwierząt i uprawę roślin. Dzięki nim w piwnicach zagościły kozy, króliki w łazienkach a sezonowe warzywa na parapecie i miejskich trawnikach.

W ramach działań ratunkowych Polki przetwarzały erzac mąki, cukru, tłuszczu czy mięsa w jadalne twory. To one wymyśliły chociażby herbatę z marchwi, kawę z żołędzi, pulpety mięsne bez mięsa, suchary bez tłuszczu i jaj czy zupę z kminku składającą się z… kminku i wrzątku.

1

To one stały w kilometrowych kolejkach, by zdobyć garstki przydziałowej żywności (często autentycznie niejadalnej).

Głodówka za kartkę żywieniową

To Polki szmuglowały masowo jedzenie ze wsi pociągami, narażając się na łapanki i zesłania do obozów i na roboty. Do dziś jednak nie stanął nigdzie pomnik nieznanej handlarki… A przecież dzięki szmuglowi Warszawa  była najlepiej zaopatrzonym miastem w okupowanej Europie – choć przecież najsilniej prześladowanym.

Nie tylko jednak kobiety wykazywały się pomysłowością.

Oszałamiają rozmaite  przytaczane historie.

Jak chociażby ta o czterech powstańcach – braciach Bąkach, którym Niemcy zarekwirowali szmuglowaną ze wsi świnię. Hitlerowcy nieco się przeliczyli ponieważ nie wiedzieli, że bracia Bąkowie należą do oddziału powstańczego działającego z ramienia Kedywu i że nie zawahają się odbić świni z posterunku z użyciem pistoletów…. Co jak co, ale Polak głodny, to Polak zły…

Kolejną ciekawą historią jest chociażby ta o zabitej świni przewożonej pociągiem okutanej ciasno w chusty i sukienki, a przedstawionej Niemcom jako starsza bardzo schorowana pani, którą należy przewieźć do szpitala…

Inną – historia o tym, jak Polacy radzili sobie z agresywnymi psami, z jakimi Niemcy wyczekiwali na nich na peronach. Któregoś razu Polacy wyszli na peron z walizkami, z których… wypuścili koty. Można się domyślić, co się podziało w tej sytuacji.

A jeszcze inną – opowieść o polskich kolejarzach, którzy (co prawda za sowitą opłatą) stworzyli system skrytek oraz wczesnego ostrzegania szmuglerów przed obławami na stacjach, dzięki czemu strumień żywności dosłownie tonami płynął nieprzerwanie do okupowanej Warszawy .

A kolejną – przypowieść o przewożeniu żywności w trumnach. Z racji panicznego lęku przed chorobami i epidemiami Niemcy nie otwierali tych ładunków, dzięki czemu udało się wykarmić kolejne grupy ludzi.

Książka pełna jest tego typu wzmianek.

A przede wszystkim jest rzeczywistym hołdem dla ludzkiej siły, pomysłowości, zaradności w sytuacji ekstremalnej. Świadczyć o niej może chociażby kolejny przykład: cierpliwe mielenie zboża… w przemycanych z miast do wsi młynkach do kawy, ponieważ żarna były rekwirowane.

Lekturę połyka się błyskawicznie… i czeka na kolejne części przedstawiające wojenną codzienność i w ten sposób odmalowujące „zwykłe bohaterstwo”, odwagę cywilną i niezłomność naszego narodu w obliczu zniewolenia.

Takie publikacje, pozbawione plotkarstwa i taniej sensacji nie tylko edukują w arcyciekawy sposób

Ale także… budują świadomość roli kobiet w historii. Tworzą HERstory uzupełniającą męski obowiązujący dyskurs -HIStory.

P.S Więcej o książce w serwisie Ciekawostki historyczne

P.S 2 Wszystkie zdjęcia pochodzą ze wspomnianej książki, poza okładką książki Zofii Nowosielskiej

P.S 3 Zdjęcie  headerze pochodzi z serwisu Rytm Warszawy

Follow me
  • Niezwykle interesująca książka! Zastanawiam się czy dostane ją poza Polską. Z chęcią bym przeczytała.

    • Mój mąż dorwał ją…w antykwariacie, pomimo, że niedawno dopiero wyszła. Zapewne dlatego, że wręcz się ją połyka w jeden dzień;)

  • Jaka cudowna książka! Dobrze, że niedługo mam urodziny. Wpiszę ją na listę prezentów.

  • Pingback: Wolny Tygodnik #19 - Wolno Mi()

Przejdź do paska narzędzi