Wielki błękit. Nad morzem po sezonie - Cały Ten Zgiełk

Wielki błękit. Nad morzem po sezonie

Chyba jestem już po tej dojrzałej, kameralnej stronie mocy.

Zaczarowała mnie miejscowość nadmorska po sezonie.

Przeżyłam niemałe zaskoczenie idąc plażą w październikowe bardzo ciepłe przedpołudnie.
Tak ciepłe, że mogłam zdjąć sweter, wystawić buzię do słońca i wdychać spokój.

Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zniknęło to co drażniące.
Zniknęły wszędobylskie reklamy.
Zniknęły śmieci i niedopałki.
Zniknęły osaczające przestrzeń parawany.
Zniknęły głośniki, megafony.
Zniknęły ciała i cielska tupiące, chlapiące, polegujące, smażące się, biegające.
Zniknął hałas.
Zniknęły kebabownie, salony gier, stoiska z tandetą.

Panowała cisza.
Ludzie uprawiający jogging na plaży.
Ludzie z latawcami.
I ludzie na motolotniach.
Wesoły klub morsów.
I starsi ludzie czytający gazetki w kawiarniach na promenadzie.
Spokojne rodziny delektujące się goframi wśród chmar ostatnich os.

I my pijący kawę na dachu kawiarni, spoglądający w słoneczną przestrzeń.
Definicja odpoczynku.
Definicja spokoju.
Definicja przestrzeni i oddechu.
Mała chwila a tak sycąca.
Szkoda, że tak krótka.

1 (1 of 1)-3

1 (6 of 14)-4

morze (1 of 1)

morze (1 of 1)-2

morze (1 of 1)-3

morze (1 of 1)-6

morze (1 of 1)-7

morze (1 of 1)-8

Follow me

Podoba Ci się to, co czytasz? Podziel się!

Przejdź do paska narzędzi