Nie znaczy nie. O trudnych kampaniach dotyczących przemocy seksualnej - Cały Ten Zgiełk

Nie znaczy nie. O trudnych kampaniach dotyczących przemocy seksualnej

Seks bez jasno wyrażonej zgody obu stron jest gwałtem.
To nie dla wszystkich jest jasne.
Podobnie jak to, że żadna sytuacja i żadne zachowanie ofiary nie usprawiedliwia takiej przemocy.

Subskrybuję fan page Women’s Rights News i w tym tygodniu uderzyły mnie w twarz wyniki przeprowadzonej w szkole średniej prowokacyjnej ankiety. Wskazuje ona na to, jak wysokie jest przyzwolenie na przemoc seksualną zarówno wśród kobiet jak i mężczyzn.

Na tym tle moją uwagę przykuła ostatnia kampania Project Consent skierowana do młodego odbiorcy, która edukuje nt. roli wyraźnej zgody od partnerów wymaganej w intymnej sytuacji.

Poniżej najbardziej bezpieczny z krótkich spotów:

Kampania wcale nie zaskakuje oryginalnością – pokazuje tańczące, rozmawiające symboliczne genitalia… Kiedy jedna ze stron staje się natarczywa, druga się odwraca.

Zastanawia bardziej o sam fakt, że takie kampanie są konieczne.

W kulturze, w której pornografia inspiruje się popkulturą a popkultura pornografią, w której erotyzm sączy się każdym kanałem i każdym komunikatem granice i zasady mocno się zacierają.

Młodzież już zna doskonale „technikę”, ale jeszcze nie dorosła do bycia w związkach, do powściągania rozbuchanych emocji i napięć i do rozpoznawania ich. Oczywiście – nie tylko ona. Ale to ona rozpoczynając pożycie staje w obliczu swojej bezradności. Wszyscy zaś wystawiani są na pokusy i sprzeczne komunikaty – promiskuityzm w mediach przy jednoczesnym obciążaniu kobiet odpowiedzialnością za stan rzeczy.

Lekcje uczące manier w tej sferze są tak samo konieczne jak nauka elementarnych manier przy stole. Być może potrzebne są pilnie zwłaszcza w naszych warunkach. To właśnie u nas dostęp do wiadomych treści jest powszechny a gdzie szkoły z racji panującej ideologii sznurują sobie usta, zupełnie zaniedbując wsparcie rodziców w przygotowaniu młodzieży do samodzielnych wyborów.

Kampanie dotyczące tej tematyki nie mogą moralizatorsko pouczać, muszą używać języka metafor, żartu, memów, zaskakiwać i być kontrowersyjne. Mówić językiem, jakim posługuje się grupa docelowa. Kampanie posługujące się dosłownością obrazu i języka przerażają, ale nie przynoszą zakładanych efektów wiralowych.

Tymczasem ich rolą jest nie tylko przykucie uwagi jednostki ale także przyciągnięcie szerokiego grona odbiorców i wykształcenia poczucia współodpowiedzialności wszystkich za stan rzecz i konieczności zgody obojga partnerów na intymną relację.

Marcowy Adweek przygotował krótki przegląd kampanii o tej tematyce.

Wspomniana na początku kampania posługuje się prostą dosłownością.

Posiadający kilka mln odsłon film Blue Seat Studios pt. „Tea and consent” posługuje się zaś  ilustracją i bardzo obrazową metaforą zmuszania… do picia herbaty.

Kampania serwisu College Humour edukującą przewrotnie ironicznie  i obrazowo nt. tego, że aż 1 na 5 kobiet w kampusach amerykańskich pada ofiarą przemocy seksualnej posługuje się w swoim filmie metaforą… głodnego niedźwiedzia. („bear will be bear!”)

Film ten stanowi część większej kampanii „It’s on us” z 2014 r., zachęcającej do zobowiązania się dbania o bezpieczeństwo kobiet i mężczyzn w wiadomym obszarze, w której udział wzięły gwiazdy jak Kerry Washington i Zoe Seldana.

Wspomniana tematyka będzie coraz bardziej widoczna. Wszystko to między nie tylko z powodu innymi z racji zwiększonej liczby wystąpień jednostek nt. swoich doświadczeń.

Mówią o nich także celebryci . Nagłośniona została sprawa wokalistki Keshy walczącej bezskutecznie o zerwanie kontraktu z wytwórnią Sony o racji pragnienia ucieczki od oskarżonego przez nią o molestowanie producenta. Prawdopodobnie ten sam  mężczyzna stoi za osobistą historią Lady Gagi, która występem na gali Oscarowej z nagrodzoną piosenką „Till it happens to you” dała medialnego kopa kampanii It’s on us.

Takie publiczne mocne wyznania to część megatrendu „Be more human”, otwierającego pole do mówienia o traumach, słabościach, wrażliwości i o tym, jak trudne przejścia wzmacniają osobowość i wyzwalają podroż do lepszej wersji siebie.

Przewiduję z tego powodu więcej wystąpień i kampanii cultural movementowych anagażujących celebrytów i odbiorców wokół nośnych haseł i hashtagów. Odwaga gwiazd w mówieniu o swoich trudnych przeżyciach pomaga oswoić publiczności bolesne tematy, włączyć je do oficjalnego dyskursu a ofiarom podnieść głowę i zawalczyć o godność.

Czy tego typu mocna kampania powstanie w Polsce?

 

Zdjęcie: Chris Joelcampbell

 

Follow me

Podoba Ci się to, co czytasz? Podziel się!

Przejdź do paska narzędzi