Dom Bernardy Alba: spektakl o stłumionej kobiecości. - Cały Ten Zgiełk

Dom Bernardy Alba: spektakl o stłumionej kobiecości.

Pięć dorosłych, rywalizujących córek.
Trumna ojca i osiem lat żałoby w perspektywie.
Dwie służące.
Chora na Alzheimera, zamknięta na klucz, odizolowana babcia.

Despotyczna, kontrolująca, dumna matka.

Nieznośny upał i kurz.
Wysokie mury posiadłości. Za nimi – jeden wyczekany kawaler przyjeżdżający w zaloty. Do kogo? Do której? Która wyjdzie za mąż? Wszystkie w nim się kochają, nieszczęsne.

Tęsknota. Seksualne niespełnienie.
Samotność i osaczenie. Odrzucenie.
Wewnętrzne konflikty. Zazdrość.
Tłumione namiętności. Wynaturzenia.
Agresja i liryzm.
Lemoniada i wino.
Flamenco i czarne wachlarze.

Rytm narasta. Coraz głośniej. Coraz bardziej intensywnie.
Nagle wydarza się to co nieuniknione.
I znowu trzeba na kolanach miarowo szorować podłogę, zmywając z niej pył niespełnionych marzeń i okruchy utraconej dawno niewinności.


Spektakl „Dom Bernardy Alba” obejrzałam w Teatrze Nowym w Poznaniu.

Follow me

Podoba Ci się to, co czytasz? Podziel się!

Przejdź do paska narzędzi