#bookmonday. Lód, szafran i kawa. "Szwedzi. Ciepło na północy" - Cały Ten Zgiełk

#bookmonday. Lód, szafran i kawa. „Szwedzi. Ciepło na północy”

Arcyciekawa, zgrabnie napisana i pełna humoru oraz subiektywnych obserwacji książka Katarzyny Molędy „Szwedzi. Ciepło na północy” odkrywa ciekawostki dotyczące wszelkich aspektów życia w tym północnym kraju.

Zdradza także tajniki szwedzkiej mentalności.

Czego możemy się między wierszami dowiedzieć?

Czy Szwedzi się kłócą?

Ależ tak, w publicznej pralni! To jedyne chyba miejsce, które wyzwala diabelskie instynkty. W kraju, gdzie większość mieszkańców nie posiada pralki w domu kolejki w pralni i wzajemne próby przechytrzania się stanowią chleb powszedni.

Co to jest Fredagsmys?

To piątkowy chill, domowy relaks w pieleszach, na kanapie. To kocyking, homing, hygge w wersij szwedzkiej. To jednocześnie termin zawłaszczony przez wszelkiej maści reklamodawców – od producentów chipsów po telefonię komórkową.

Czy w czasie Fredagsmys popiją herbatę?

Nie bardzo. Kultura picia tego napoju dopiero się rozwija. Za to lurowatą kawę sączą o każdej porze dnia i nocy.

Co to jest prawo Jante?

To społeczna umowa, której nazwa pochodzi od fikcyjnego powieściowego miasteczka, którego mieszkańcy zobowiązani byli do niewyróżniania się, nie wywyższania, skromności i pokory. Tacy też są zasadniczo Szwedzi na co dzień, naznaczeni mentalnie prawem Jante. Unikający autopromocji i demonstrowania jakiejkolwiek formy pewności siebie.

Jaki jest narodowy sport Szwedów?

To… śpiewanie… Na zamiłowanie do śpiewu ma m.in. wpływ tradycja kościoła luterańskiego. W kraju tym istnieje najwięcej amatorskich chórów w stosunku do liczby ludności a edukacja muzyczna stanowi jedną z kluczowych podwalin edukacji ogólnej. Śpiewają wszyscy, chętnie i często.

A jaki jest narodowy grzech Szwedów?

Zgubna miłość do słońca. Pierwsze jego promienie wprawiają naród w ekstazę, gnają na świeże powietrze, na zagraniczne wakacje. Skąd przywożą czekoladową opaleniznę… i raka skóry.

Jakie mają podejście do edukacji?

Uczą się całe życie. Państwo stawia na long-life learning. Dofinansowuje wszelkie formy nauki, studiów i kursów. To tutaj właśnie można realizować swoją życiową pasję i wyzwanie zmiany zawodu w wieku dojrzałym. Języki wschodu czy kryminologia po pięćdziesiątce – nie ma problemu.

A jak podchodzą do kwestii ciała, seksualności i gender?

Ani ciało, ani aktywność fizyczna, ani seks nie stanowią tabu. Podobnie jak edukacji seksualnej czy kwestie gender.
W saunach i na basenach wszyscy paradują na golasa. Masowo w sieci państwowych klubów uprawia się sport, niezależnie od wieku i kondycji. W aptece można kupić wibrator a o liberalnym podejściu do edukacji seksualnej w tym kraju wiele słyszeliśmy. Na dodatek do języka wprowadzono trzecią płeć ułatwiając poruszanie się w społeczeństwie osobom o płynnej płci. Zresztą sam język nadąża za zamianami społecznymi dzięki prężnie działającej instytucji czuwającej nad jego rozwojem i elastycznością.

Jakie jest „narodowe danie Szwedów”?

Tortilla i tacos – upowszechnione przez jednego z producentów przypraw i półproduktów do tychże produktów. A tak na poważnie – oczywiście nie można zapominać o kawie i bułeczce cynamonowej oraz świętym prawie do Fika, czyli przerw w pracy z przeznaczeniem na relaks właśnie przy takiej przekąsce.

Co ma zazwyczaj Szwed na nogach?

Dziurawe skarpetki… Do garnituru i eleganckiej sukni. A jeśli nie ma skarpetek, to zapewne będzie boso. W domu i na eleganckim przyjęciu. Powszechny widok to skarpety Hugo Bossa i wystający z nich różowy paluch…

Czy pisarz może być celebrytą w Szwecji?

Jak najbardziej, jeśli pisze kryminały. Camilla Läckberg bywa na okładkach magazynów dla pań.

Czy Szwecja, ten kraj kawą płynący, ma swoje problemy?

Poczytałam troszkę o tym w sieci.

Wspólnotowość, równość, liberalizm, skrajna wręcz tolerancja – na wierzchu.
Stłumione emocje, „miasto gniewu”, nawarstwiające się nieujawnione bo nieuprawomocnione konflikty – pod spodem.
Do tego ognisko multi-kulti w północnym chłodzie, zaszłości historyczne, kapryśna pogoda, zmieniające się mocno warunki gospodarcze.

To wszystko buzuje.

Szwedzka mentalność, otwartość i zaufanie nie zawsze procentuje pozytywnie. Już teraz w Szwecji istnieje 55 stref określanych jako „no-go zones” związanych, niestety, z przestępczością lokalnie zamieszkujących pewne rejony miast imigrantów. Statystyki przestępstw wywindowały zresztą Malmo na drugie miejsce na liście najbardziej niebezpiecznych miast w Europie. Masowa imigracja powoduje także problemy z finansowaniem szkół i szpitali – w liczącym 10 mln ludzi kraju aż 2,3 mln to imigranci.
W Szwecji problemem jest też… brak rąk do pracy. 12 z 15 sektorów gospodarki i 75% przedsiębiorstw zgłasza problemy z zatrudnieniem. Pogarsza się także sytuacja mieszkaniowa  (ale jest to między innymi efektem bardzo restrykcyjnej polityki mieszkaniowej o jakiej pisze autorka). Docierają do nas też niepokojące głosy dotyczące wychowania dzieci czy traktowania osób starszych. (np. legendy o równościowym zakazie przywiązywania się opiekunów do pensjonariuszy).

A to tylko kilka kluczowych tematów, jakie ostatnio wypływają w publicznej dyskusji.

Warto przeczytać tę książkę – z jednej strony nabrać sympatii do tego ciekawego kraju i pomarzyć o takim socjalu u nas. Z drugiej – zastanowić się, dokąd prowadzi polityczna poprawność i równość w szwedzkim wydaniu. Czy to jest realnie świat w jakim chcemy żyć? Utopia i sielanka, czy antyutopia skrywająca pod blond uśmiechem kotłujący się mrok?

Wywiad z autorką książki można przeczytać na stronie Newsweeka

A tutaj, na portalu Culture.pl ciekawa recenzja książki.

Follow me

Podoba Ci się to, co czytasz? Podziel się!

Przejdź do paska narzędzi