#docuthursday. Rachel Dolezal. Nic nie jest czarno-białe... - Cały Ten Zgiełk

#docuthursday. Rachel Dolezal. Nic nie jest czarno-białe…

Jeśli dyskutujemy o tym, że płeć może być konstruktem kulturowym, może rasa też może nim być?

Czy człowiek rasy kaukaskiej może czuć się człowiekiem rasy czarnej?

Czy w XXI wieku temat rasy może nadal być tematem palącym, bolesnym i kontrowersyjnym?

Ludzie doświadczający traum przejawiają różnego typu problemy psychiczne. Dysocjacja, osobowości wielorakie, PTSD, ataki paniki, stany lękowe to ich przykłady
Czy jednym z efektó traumy może być zmiana poczucia identyfikacji rasowej?

Rachel Dolezal to postać ikona, obiekt memów, żartów i symbol w kulturze popularnej.
To kontrowersyjna postać, która zasłynęła niechlubnie wskutek skandalu dotyczącego jej identyfikacji jako Afroamerykanki.

Netflix właśnie udostępnił film dokumentalny o jej postaci, który odsłania nieznane fakty pt. Rachel Divide.

Dolezal dorastała w ultrareligijnej rodzinie. Jej rodzice wskutek niemożności adoptowania białych dzieci, adoptowali gromadkę dzieci czarnych.
Dom, jak twierdzi Dolezal i jej przysposobione rodzeństwo, był toksyczny i przemocowy.
Rodzice znęcali się nad dziećmi psychicznie i fizycznie. Adoptowana siostra doświadczyła molestowania seksualnego ze strony swojego białego brata, biologicznego brata Dolezal.
Dolezal deklaruje, że przed przemocą uciekała w świat fantazji – fantazji o byciu czarną.
To dawało jej poczucie przynależności i ulgę wynikającą z odcięcia od jej prawdziwej tożsamości.
Po odejściu z domu rodzinnego zaangażowała się w życie czarnej społeczności, stając się bojowniczką o jej prawa, wykładowczynią, działaczką, znawczynią afroamerykańskiej kultury i dziedzictwa.Przysposobiła swojego czarnoskórego brata (i trwa proces przysposobienia siostry). Swoim stylem życia, wyglądem, poglądami identyfikowała się z Afroamerykanami. Deklarowała znajomość problemów czarnej społeczności na podstawie własnych doświadczeń.
Pięła się po szczeblach kariery w organizacjach czarnej społeczności. Była lokalną szefową znaczącej organizacji – National Association for the Advancement of Colored People. Aktywnie udzielała się, skarżąc się na pogróżki i dyskryminację rasową.

Ten trop został zbadany. Sprawdzono, że potencjalnie to ona sama była autorką listów pełnych nienawiści.

Czy zagalopowała sie w mistyfikacji?
Wskutk dziennikarskiego śledztwa została zdemaskowana publicznie w telewizji i skonfrontowana z rzeczywistym, biologicznym pochodzeniem.
W akcję zostali włączeni jej biologiczni rodzice, a sprawa wypłynęła w najbardziej niewygodnym momencie, kiedy Dolezal miała zeznawać w sprawie przeciwko biologicznemu bratu oskarżonemu przez adoptowaną afroamerykańską siostrę o molestowanie.

Zdemaskowanie Dolezal uniemożliwiło przeprowadzenie sprawy na korzyść siostry, dyskredytując bohaterkę pod każdym względem.

Ujawnienie biologicznego pochodzenia Dolezal rozpętało publiczny lincz.

Została odtrącona zarówno przez białą jak i czarną społeczność.
Funkcjonuje na marginesie życia, zarabiając na życie pleceniem warkoczy afroamerykańskiej klienteli i ledwo utrzymując się na powierzchni.  Została samotną matką dzieci z dwoma partnerami. Zmieniła nazwisko na pasujące do jej czarnej tożsamości.
Napisała książkę. Maluje obrazy zgodne z jej przyswojoną tożsamością.
Szuka odkupienia, którego nikt nie chce jej dać.  Bo nie chce ustąpić. Nie chce zdefiniować się jak jest widziana, jak się urodziła.

Czy jest ono możliwe?
Czarna społeczność zarzuca jej korzystanie z „white priviledge”. Czarni nie mogą udawać białych. Jej się udała sytuacja odwrotna. I na tej fikcji osiągnęła sukces zanim została zrzucona w przepaść. Paradoksalnie, bo bycie czarnym w Ameryce to nadal obciążenie, nie powód do dumy.

W dzisiejszym świecie możemy zmieniać płeć, seksualność. Możemy za pomocą funkcjoznaków sugerować lepsze pochodzenie i status materialny. Możemy zmieniać fizyczność makijażem, strojami, operacjami plastycznymi. Możemy publikować statusy w social media kreujące nieprawdziwe światy.

Ale nie możemy udawać pochodzenia rasowego.

Ale nie tylko dlatego, że to wydaje się absurdalne, niemożliwe, nierealistyczne, komiczne. Nadal wierzymy, że są rasy gorsze i lepsze. Podkreślamy ich odrębność i antagonizm. Mamy problem z mieszaniem ras. Transgraniczność wszelkiego rodzaju budzi niepokój.

Czy Dolezal jest żałosną pokraką, legendarnym obiektem kpin i wybrykiem?
A może pierwszą jaskółką zjawisk, do jakich nie dojrzeliśmy?
A może osobą głęboko zaburzoną i wymagającą pomocy?
A może perfidną kłamczuchą i uzupartorką?
A może wioskową wariatką?

Warto zobaczyć dokument i zadać sobie te pytania.
Nagle nic nie jest… czarno-białe.

Follow me

Podoba Ci się to, co czytasz? Podziel się!

Przejdź do paska narzędzi