#docuthursday. Szwedzka teoria miłości. - Cały Ten Zgiełk

#docuthursday. Szwedzka teoria miłości.

W latach 70-tych w Szwecji grupa polityków socjaldemokratycznych ogłosiła manifest pt. Rodzina przyszłości,
określający zasady nowego ładu społecznego wywodzącego się z nadrzędnej szwedzkiej wartości, jaką jest niezależność.

Konsekwencje tych wydarzeń zarysowuje film dokumentalny pt. “Szwedzka teoria miłości.”

Nowa modelowa rodzina składać się miała z dorosłych, dobrowolnie razem współdziałających, niezależnych od siebie.
Państwo miało postawić sobie za cel uniezależnienie członków rodziny od siebie – umożliwienie pełnej autonomii opartej na ekonomicznej i prawnej swobodzie. Żony miały stać się niezależne od mężów, dzieci od rodziców, dziadkowie od dorosłych dzieci i wnuków.

Jak to się potoczyło?

W społeczeństwie autonomicznych jednostek niemal połowa Szwedów żyje samotnie.
1/4 także umiera samotnie. Specjalna agencja zajmuje się ustalaniem relacji rodzinnych po śmierci na wypadek zgonu i rozstrzygania kwestii spadkowych.
W kraju działa największy bank nasienia na świecie. Wysyłkowo można zamówić zestaw do domowej inseminacji.
Brak konieczności wchodzenia w głębsze relacje powoduje, że znalezienie miejsca i pracy w szwedzkim społeczeństwie zajmuje imigrantom średnio 7 lat. O poważniejszych problemach z imigrantami związanych w dużej mierze z ukształtowanej tradycją i polityką mentalności opartej na niezależności, ale i pełnym opartym na umowie społecznej zaufaniu, słyszymy na co dzień.
Szwedzki raj okazuje się być zakazanym owocem, dostępnym i zrozumiałym dla nielicznych. Mocno rozważa to Katarzyna Tubylewicz w książce “Moraliści”, jaką właśnie czytam.

Według cytowanego na końcu filmu Zygmunta Baumana doprowadzona do wyżyn absurdu niezależność prowadzi do poczucia pustki i nieznośnej nudy.
Podobnie jak wszechdobrobyt.
Bauman podsumowuje, że szczęście rodzi się z pokonywania trudności i satysfakcji płynącej z własnej skuteczności.
Jeśli tych zmagań brakuje, rodzi się gnuśność.
Brakuje też poczucia przyjemnej współzależności. Ofiarywania siebie i dostawania pomocy i wsparcia od innych, relacji wymiany.
Można to odnieść do głasków w psychologii społecznej – rozdajemy uśmiechy, gesty, swoją aktywność świadomie lub półświadomie, dostając w zamian wdzięczność, przywiązanie, interakcje, sukcesy.
Jednostka pozostawiona sama sobie więdnie, jak rozkładający się miesiącami w pustych mieszkaniach staruszkowie wspomniani w filmie, odkładający tysiące koron na kontach dla nikogo.

Film to zbiór przygnębiających z lekka obrazków obyczajowych. Gdyby nie komentarz Z. Baumana na koniec oraz krytyczny komentarz do szwedzkiego społeczeństwa w postaci historii lekarza, jaki emigrował do Afryki i odnalazł sens życia w leczeniu ubogich, dostalibyśmy tylko gorzką pigułkę.

Słowa obu bohaterów przywołują na myśl bohatera filmu Into the wild, wzorowanej na autentycznej postaci Chrisa McCandless, który ruszył w alaskańską głuszę szukać radości i szczęścia. Jego przedśmiertne zapiski wskazują, iż zrozumiał, że nie ma szczęścia i pełni życia w samotności – one istnieją, kiedy możemy się nimi dzielić…

Film do zobaczenia w TVP

Follow me

Podoba Ci się to, co czytasz? Podziel się!

Przejdź do paska narzędzi