#docuthursday The Imposter. Jak ukraść cudze życie - Cały Ten Zgiełk

#docuthursday The Imposter. Jak ukraść cudze życie

Czy śniady irytujący i antypatyczny 27-letni Algierczyk może wcielić się w jasnowłosego amerykańskiego rozbrykanego nastolatka?

Oczywiście.

Ale czy może zrobić to tak skutecznie, że zdoła oszukać nie tylko system, policję ale i rodzinę owego, zaginionego wiele lat wcześniej, nastolatka?

Najwyraźniej tak – przynajmniej w czasach bez Internetu i telefonów komórkowych, w czasach opóźnionej komunikacji braku możliwości szybkiej weryfikacji danych.
Ale te warunki nie są wystarczające.

Konieczna jest bezgraniczna rozpacz, tęsknota i nadzieja rodziny.

A może także złe intencje – pragnienie zatuszowania brodni?
To wszystko umożliwiło przeżycie Fredericowi Bourdinowi, notorycznemu oszustowi ściganemu przez Interpol przeżycia wielu dni w roli i w domu zaginionego Nicholasa Braclaya, wśród jego bliskich.

Czy dokonana ekwilibrystycznie mistyfikacja była udana i rodzina realnie wierzyła w objawienie zaginionego syna i jego historię o porwaniu i molestowaniu?

Czy też przygarnięcie Bourdina było przykrywką na dokonaną wcześniej zbrodnię lub nieszczęśliwy wypadek?
Film ogląda się z rosnącą irytacją i niedowierzaniem a jednocześnie fascynacją ludzką psychiką i głodem ciepła, akceptacji, przynależności.

Psychologiczne mechanizmy, niedobory ciepła i wsparcia oraz dysfunkcje rodziny stały się podstawą zarówno stworzenia kreatury jaką jest Bourdin. Analogicznie stały się przyczyną jego akceptacji i adaptacji w tej, a nie innej rodzinie.

Czy w dzisiejszych czasach taka mistyfikacja mogłaby mieć miejsce?

Jakby potoczyła się historia gdyby nie… przypadkowa analiza kształtu małżowin usznych głównego bohatera?

I czy film byłby tak poruszający, gdyby sam Bourdin nie występował w nim, z samozachwytem i dużą dozą bezczelności powiadając o działaniach, jakich się dopuszczał?

Follow me

Podoba Ci się to, co czytasz? Podziel się!

Przejdź do paska narzędzi