#bookmonday Egipt Haram Halal - Cały Ten Zgiełk

#bookmonday Egipt Haram Halal

Haram. Zakazane. Mroczne. Skażone
Haram. Pociągające, kuszące, intrygujące
Halam. Święte, zalecane, właściwe.
Halam. Przerażające, odstręczające, fanatyczne, głupie.
Taki jest Egipt w książce Piotra Ibrahima Kalwasa.
Dziennikarza. Konwertyty. Miłośnika Egiptu i jego krytyka.
Kalwas, mieszkaniec Aleksandrii, wprowadza nas w zaułki ulic miasta i zaułki umysłu Egipcjan. Tych fanatycznych i tych racjonalnych, światłych i tych szarych zwykłych obywateli.
Odsłania chaos mentalności arabskiej.
Miks religijnych nakazów, przyjętych bez sprzeciwu tradycji, postkolonialnych spraw obywatelskich skażonych do szpiku religią, nieszczerych relacji międzyludzkich i intymnych.
Alfabet arabski zastanawia i mnie osobiście odstręcza.
A jakie są przykładowe litery tego alfabetu?
Alkohol – sprzedawany z dowozem przez “dostawców pizzy” na skuterach – dla niepoznaki
Na ‘a’ zaczyna się także arabskie określenie uświęconej masturbacji.
Sfrustrowani oficjalnym zakazem współżycia mężczyźni uprawiają także pobłogosławioną masturbację. Jednocześnie, jak wskazują statystyki, nagminnie oglądają pornografią. Mieszanka wybuchowa prowadzi do eskalacji przemocy wobec kobiet. Jednym z objawów seksualnej niemocy mężczyzn jest zjawisko masowego molestowania ich przez telefon. Dyszący fani damskiego głosu wydzwaniają wieczorami w nadziei na choćby chwilową rozmowę. Kobiety wyłączają telefony na noc, inaczej bombardowane byłyby co chwilę przez stalkerów.
A to również Aleksandria – miasto zamieszkania Piotra Kalwasa. Miasto egzotycznych zapachów i smrodu. Bogatej historii i lekceważenia jej. Miasto tajemnic i zakłamania oraz wszechobecnej wścibskości. Życia w tłumie przy jednoczesnej ogromnej samotności. Miasta buchającego erotyzmem a jednocześnie spętanego obyczajowo. Miasta ludzi dumnych i jednocześnie totalnie zakompleksionych. Miasta z pietyzmem pielęgnujące stare tradycje i jednocześnie bez grama szacunku dla cudzych.
Chitan – obrzezanie kobiet. Rzeź, jakiej ulega ok. 85 – 95 proc z nich. Popularna i nieodzowna zwłaszcza w klasie średniej i wyższej. Rzeź dla tradycji, z lęku przed seksualnością kobiety, przed jej “mroczną siłą”, z lęku przed odrzuceniem przez grupę, przed ochrzczeniem kobiety ladacznicą. Dokonywana na spętanej dziewczynce żyletką nożyczkami, brzytwą… W otoczeniu matki i ciotek pokornie składających ciało dziecka na ołtarzu mizoginii.
Ful – Hummus z bobu. Danie biedaków jedzone przez wszystkie warstwy społeczne w ulicznych jadłodajniach. Esencja ulicznej kuchni arabskiej. Obok falafli symbol Egiptu. Wszystkie lokalne dania, choć będące mieszanką arabskiej, żydowskiej i wpływów afrykańskich czy europejskich uważane są za narodowo egipskie. Moje i mojsze.
Halal – to święte, pobłogosławione, oficjalne, dobre. To także nazwa święta podczas którego ulice miasta spływają krwią zwierząt zabijanych w ofierze. Mięso, zazwyczaj drogie, tego dnia leży stosami na ulicy. Jeszcze ciepłe, jeszcze parujące, jeszcze drżące ostatnimi impulsami mięśni szlachtowanego zwierzęcia.
Mahtub – boskie prawo. Przeznaczenie. Poddanie się losowi. I az nim idący brak zapobiegania wypadkom, kryzysom, chorobom. Co ma być to będzie. Bóg tak chciał.
M to także manuary. Egipskie podwórka i klatki schodowe. Nieprzebrana struga brudu lecącego z okien kamienic. Kurz, śmieci, woda, rozkładające się resztki, rozwalające się worki na śmieci. Ogólne przyzwolenie na wszechobecny chaos.
Inglot – polska marka kosmetyczna jaka wypuściła na rynek arabski oddychające lakiery do paznokci, dzięki którym całe ciało ma nieograniczony kontakt z Bogiem. Duchowni pobłogosławili. Lakierowanie paznokci Inglotem jest halal (a przynajmniej było w okresie pisania książki).
Tolerancja – pojęcie niepraktykowane. Wegetarianie, homoseksualiści, koptowie, ateiści, chrześcijanie,  Żydzi, kobiety, single, obcokrajowcy, ludzie pochodzących z niższych warstw społecznych – nikt z nich nie zasługuje na zasługuje na równość. Stosunki społeczne przenika myślenie magiczne, brak samodzielności, obojętność, wiernopoddańcza religijność, bezkrytyczne poddanie tradycji, rytualizm,
Zibba – Rodzynka. Zgrubienie na czole mężczyzn narastające od bicia pokłonów na dywanie. Niektórzy mężczyźni przyspieszają jego powstawanie uderzaniem głową o kamień. Po to, by uchodzić za bardziej religijnych.  Hipokryzja w pigułce.
Więcej haseł, więcej pytań, więcej zaskoczeń, niedowierzania, szoku, obrzydzenia, złości w esejach.
Autor nie ukrywa fascynacji Egiptem, jednocześnie dążąc do rzetelnym, krytycznym i wszechstronnym.
Na tym, poza bogactwem języka, polega moc tej niewielkiej książki.
Książka wydana w Dowodach na Istnienie
#dowodynaistnienie  #reportaż  #nonfiction
Follow me

Podoba Ci się to, co czytasz? Podziel się!

Przejdź do paska narzędzi