Czego nie widać. Dni otwarte Teatru Nowego w Poznaniu - Cały Ten Zgiełk

Czego nie widać. Dni otwarte Teatru Nowego w Poznaniu

Za kulisami zazwyczaj czai się to co najciekawsze.

Przygotowania.
Sekrety.
Prawdziwe relacje.

Tym bardziej w teatrze.
Można się było to tym przekonać podczas Dnia Otwartego Teatru Nowego w Poznaniu.
Otworzono podwoje teatru, zapraszając do zwiedzania i zaglądania w zakamarki,
zadawania pytań, dotykania rekwizytów.

cccc

aaa

Wściubiłam nosa gdzie tylko mogłam. Weszłam na scenę i za kulisy. Do garderoby i charakteryzatorni.
Pochodziłam teatralnymi korytarzami.

Zdjęcia – fatalne, robione naprędce telefonem nie oddają klimatu niestety…

nnn

bbbbb

Posłuchałam opowieści o teatrze z ust pracowników.

I co się okazuje?

Za magią sceny kryje się dosłownie codzienność. Czasem nawet w szaroburym wydaniu.
A przede wszystkim ciężka praca.

Garderoba i charakteryzatornia przypominają mini rupieciarnie w klimacie wczesnych
lat 90-tych. Wśród stłoczonych w ciasnych korytarzykach zwiedzających słychać było
niosący się szmerek zawodu.

Ale jak to? Tak zwyczajnie?

Nie ma tu miejsca na znane z amerykańskich filmów lustra okolone wieńcem żaróweczek,
wygodne fotele czy przytłumione światło.

Takiej jak np. ta z Kodak Center of Performing Arts…

dressing-room-2

Bukiety kwiatów nie miałyby tu gdzie stać.

A jedną garderobę okupuje kilku artystów.
Nie brakuje zwykłych, znanych z każdego miejsca pracy karteczek, ogłoszeń i ostrzeżeń.

fff

Najciekawsze kryje się oczywiście w opowieściach i anegdotach, w spotkaniu z prawdziwymi ludźmi.

Załapałam się na dwa z nich: z Anną Wawrzyniak – organizatorką pracy artystycznej w
teatrze oraz Aliną Magnus – charakteryzatorką i perukarką w teatrze od 1986 r.

ssss

zzz

Ta pierwsza odkrywała tajniki technicznego przygotowania spektaklu.

Druga czarowała opowieściami o tworzeniu peruk z różnego typu włosia i na bieżąco zmieniała osoby z widowni w ich dzikie alter ego – nieobdarzoną bujnymi walorami dziewczę w Marylin Monroe czy łysiejącego pana bez zarostu w podstarzałego hippisa z kitą i wąsem.

www

Jej pracy towarzyszyły też opowieści.

Na przykład o przesądach. Chociażby trumnie ze spektaklu wizyta Starszej Pani, której obecność doprowadziła do egzorcyzmów w teatrze z powodu napiętej atmosfery i szereg dziwnych zdarzeń (!).

Na przykład o sile charakteryzacji, która rozpala uczucia do ucharakteryzowanych a po usunięciu sprawia, że aktorzy są nierozpoznawalni i wtapiają się w tłum. Dzięki niej z bladego niskiego Słowianina można zrobić postawnego, opalonego kata z dreadami w Marii Stuart.

Na przykład o drugiej stronie pracy w teatrze – pracy wieczorami i weekendy, co
doprowadziło Alinę Magnus (i pewnie innych pracowników również) do nagrywania bajek
na dobranoc dla dzieci na kasety. Oraz do szkolnych scenek, kiedy dom z racji wieczornych nieobecności matki oskarżany był o bycie patologicznym.

I o wielu innych sekretach, które warto poznać odwiedzając tego typu eventy.

Co dodatkowo świetne – dniowi otwartemu towarzyszyły także atrakcje dla dzieciaków – w tym czytanie bajek przez aktorów oraz malowanie twarzy.

Najważniejsza była jednak akcja promocyjna – rozdawano ulotki, dzięki którym kupiłam bilet na Wiśniowy Sad Czechowa w najbliższą sobotę w prawdziwie atrakcyjnej cenie.

Recenzja już niebawem…

Follow me
Przejdź do paska narzędzi