Jak przestać być dupkiem? Zdjąć Google Glass. No to zdjęli. - Cały Ten Zgiełk

Jak przestać być dupkiem? Zdjąć Google Glass. No to zdjęli.

Google Glasshole.
Dupek w Google Glass.

Miano to zyskali w Dolinie Krzemowej lansiarze ze wspomnianymi okularami na nosie – materialnym symbolem podziałów klasowych i przynależności do kasty geeków.

Etykietkę zyskali nie tylko przez bycie wybrańcami losu wskazanymi przez giganta do roli chodzącego kanału PR, ale też przez (podobno)  niecne zagrania.

Famę zyskało (mało) dyskretne filmowanie kolegi pisuarze czy też biustu atrakcyjnej kobiety w knajpie. Jedna z knajp zamieściła podobno ostrzeżenie: „ludzi w Google Glass nie obsługujemy”. Czyli nie sprawdziła się opcja, że klient w krawacie (okularach)  jest  mniej awanturujący się….

Przez media niedawno przetoczyło się echo zawieszenia tego głośnego projektu pod sztandarem Sergyea Brina.
W kryzysie rolę odegrała pewność siebie twórców i pewność powodzenia projektu, który jak się okazało – był jeszcze niedoskonały technicznie.

Opisy fikcyjnego dnia spędzonego z użyciem Google Glass przyprawiały o ból głowy.

To co przedstawianie było jako atut urządzenia – czyli strumień ciągle spływających informacji i męczące uczucie permanentnego bycia online – jest de facto główną wadą.  Z Google Glass mogłeś stać się jeszcze bardziej niż dziś uzależnionym niewolnikiem systemu. Niewolnikiem totalnie niesamodzielnym, sięgającym po pomoc wyroczni w najprostszych sprawach. Odciążającym mózg z łatwych decyzji i jakiejkolwiek gimnastyki. A wszystko podane było wizerunkowo w sosiku radości życia i niekończącej się eksploracji świata.

Co ważne – nie można się łudzić, że przedstawiane przez okulary informacje miały pełny charakter.

Google Glasses nie obsługiwały Facebooka (a jakże – konkurencja Google +) ani  iphone. Nie można przecież było karmić konkurencji… E-maile i wiadomości były odsiewane wg stopnia ważności. System i tutaj podejmował decyzję za użytkownika

Ale czy te minusy kluczowy powód zawieszenia projektu?

Przede wszystkim Google Glass jak każda technologia silnie ingerująca w prywatność przerażają swoją mocą. Nie jako obiekt materialny, ale jako uosobienie potęgi big data – magicznego pierścienia rodem z Władcy Pierścieni, symbolu sojuszu korporacji, naukowców, instytucji państwowych i szpiegowskich.

To przecież nie tyle innowacyjne rozwiązanie ułatwiające życie w zdigitalizowanym świecie, ale projekt z pogranicza technologii, polityki, ekonomii, psychologii, wojskowości, medycyny, nauki…

Dotyka on zbyt wielu obszarów,  by go lekceważyć jako modny gadżet. I być może dlatego, kiedy ujawniono sekrety szpiegowskiego programu PRISM ujawniającego kulisy transferu ogromnej ilości danych pozyskiwanych z sieci do instytucji kontroli, pojawiła się spora rysa w jego humanistycznym, przyjaznym wizerunku.

Czy właśnie dlatego Google Glass być może właśnie schodzą do podziemia i będą wykorzystywane w tajnych operacjach?

Ciekawe porównanie znalazłam na blogu Goodlife: „Google, obok Microsoftu, Apple’a i Facebooka jest posiadaczem największej bazy  danych na temat ludzkości. Baza danych ZUS jest przy tym 16-stronicowym kieszonkowym kalendarzykiem…”

Sięgając po wszelkie technologie i wearable – „noszable” łatwo przehandlowujemy swoją prywatność za odrobinę wygody, odciążenia w codziennym wysiłku utrzymania się na powierzchni zdarzeń.

Ciekawe czy w związku z tym przyszłość rysować się będzie bardziej w barwach totalitarnego Nowego, wspaniałego świata Huxleya, czy rewolucyjnego Mad Maxa?

Wartościowe rozważania na ten temat przedstawiła badaczka trendów i futurystka Natalia HatalskaNatalia stworzyła też interesujący raport nt. przyszłości i. m.in wereables – Future Makers

Co myślicie o wearables i Google Glass?

Follow me
  • Pamiętam jak kilka lat temu natknęłam się na jakieś wzmianki o projekcie google glass i szczerze powiedziawszy zamiast cieszyć, zaczęło mnie to przerażać. I chyba nadal przeraża 😉

  • Mnie też. Najpierw zachwyca, potem bawi a potem przeraża…

Przejdź do paska narzędzi