Oh, how lovely. Czyli inteligentne gadżety w sypialni. - Cały Ten Zgiełk

Oh, how lovely. Czyli inteligentne gadżety w sypialni.

lovely

„Więcej ludzi uprawia seks niż sport”…

Nie da się ukryć.

Dzięki temu argumentowi pomimo pierwszych porażek ze zdobywaniem finansowania wreszcie nowy polski gadżet, który może odbić się szerokim echem na całym świecie (pytanie czy w pozytywnym znaczeniu), został doceniony.  Nagrodziło go jury konkursu Tech Open Air.

Polak potrafi!
Okazuje się, że także w sferze erotycznej.

To właśnie nasz rodak wymyślił „Fitbit dla seksu”: Lovely.

To, uwaga, nakładka na penisa połączoną z aplikacją mobilną, która umożliwia monitorowanie i w domyśle poprawianie jakości życia erotycznego…

Jak?

Poprzez pomiary i udostępnianie statystyk (jak np. szybkości czy spalonych kalorii oraz liczby ruchów),  zapamiętywanie preferencji i przedstawianie podpowiedzi i rekomendacji na tej podstawie.

Ale także bezpośrednio, poprzez poprawianie doznań. Twór wykonany jest z silikonu medycznego, rozciągliwy i wzbogacony o masażer z wibratorem.

Urządzonko stworzono we współpracy z amerykańskimi seksuologami i jest pierwszym wearable dla tej intymnej sfery życia. Produkt testowano z prawdziwymi parami i maszynami (które podobno spisały się lepiej). Jest odpowiednie dla par hetero o homoseksualnych. (czas zatem zatem na gadżet niedyskryminujący par kobiecych).

 

Więcej o projekcie Lovely na Indiegogo

 

 

Jak wskazuje twórca pomysłu Lovely, dzisiejsze gadżety to designerskie przedmioty z innowacyjnymi funkcjami.

Rzeczywiście, ludzka pomysłowość nie ma granic.

Chociażby Remoji to z kolei zestaw gadżetów, połączonych z aplikacją, które pozwalają wprawić je w wibracje zależne od tempa muzyki dostępnej w tej aplikacji.

Hum  to zaś naszpikowana technologią łóżkowa sztuczna inteligencja dla kobiet  – inteligentny wibrator  wyposażony w sensory, reagujący na odpowiedzi ciała i dostosowujący się do nich.

Światowy rynek zabawek dla dorosłych wat jest 20 mld dolarów. Technologia zagościła w nim na dobre, łącznie z wirtualną rzeczywistością, Oculus Rift czy ożywianiem w VR zeskanowanych aktorek do pełnej dyspozycji użytkownika.

Innowacje pokonują barierę wyobraźni i odległości oferując znudzonym odbiorcom silniejsze realistyczne doznania.

A może i absurdu?

Pytanie, czy rzeczywiście wyjdzie nam to „na dobre”?

Czy tak będzie wyglądał seks przyszłości?

Będziemy mierzyć i liczyć, poprawiać wyniki, włączać i sprawdzać aplikacje … oddalając się od siebie?

A może jako dojdziemy do takiego przesytu technologią i zniesmaczenia, że pojawi się kontrtrend – „wyłącz wszystko, po prostu bądź, ciesz się chwilą, dbaj o partnera i siebie”?

Tylko czy oduczeni prawdziwej bliskości nie będziemy już wiedzieli, jak to się robi?

 

credits: Użyte zdjęcia pochodzą z oficjalnych materiałów marek.

Follow me
  • Ula

    Trochę mnie to przeraża…. Z drugiej strony żyjemy w takich, a nie innych czasach, więc dlaczego nie próbować takich rzeczy? 😉 Udostępniam dalej wpis, bo lubię taki info w piątkowe poranki!
    Pozdrawiam.

  • A mnie to nie przeraża, najwyżej tylko śmieszy. Ale nie ma co się zastanawiać nad skrajnościami. Dzięki takim zabawkom nasze życie seksualne może się poprawić, przecież czasami potrzeba trochę nowości. Nie przekonuje mnie jednak połączenie z telefonem i liczenie kilometrów oraz ruchów 😉 To już lekka przesada, to nie zdobywanie odznak 😉 Już sobie wyobrażam udostępnienie na facebooku: Jest! Zdobyłam odznakę 100km/h! 😉 Jestem za to zachwycona designem. Teraz już nie trzeba chować wibratora pod bielizną. Można go dumnie postawić na komodzie 😉 hihi

  • Dziękuję za komentarze:) Śledzę wszelkie tego typu nowinki i jednocześnie patrzę na nie z dużym dystansem. Niewiele z nich przetrwa próbę rzeczywistości i… próg absurdu.

Przejdź do paska narzędzi