Normcore. Normalność w stylu hardcore. - Cały Ten Zgiełk

Normcore. Normalność w stylu hardcore.

Normcore. Modna normalność.

Normalny.
Bardziej normalny.
Tak normalny, że aż modny.

Co to jest norma?
W dzisiejszych czasach normą jest brak normy.
Bycie wyjątkowym i oryginalnym stało się tak masowe, że pojawiło się pragnienie bycia normalnym.

Normalnym – ale w ujęciu kolejnego trendu – normcore. Nie oznacza to dzisiaj nudnej zwyczajności i banalności, miałkości. Absolutnie nie.

Oznacza to raczej wysmakowaną dyskrecję i brak ostantacyjności, krzykliwości w stylu, w sposobie bycia, sposobie konsumowania dóbr czy mediów.

Nowi normalsi są świadomi – siebie i wszystkich trendów. Wiedzą dobrze, co jest na topie stąd wiedzą, czego chcą unikać.
Zwracają się ku dyskretnej konsumpcji. Inwestują w dobra materialne – ale te trwałe, bardziej wysmakowane, praktyczne.
Inwestują w jakość – czasu wolnego, edukacji, jedzenia, odzieży.
Ale wszystko to odbywa się to bez epatowania otoczenia oznakami konsumowania.

Jednak, tak jak wspomniałam, normalność w stylu normcore to trend, który rządzi się prawami trendu.
Jak zaznaczają w Marketingu w praktyce (polecam gorąco bardzo ciekawy wywiad) newsletter autorki  badania na ten temat i pojęcia „pokolenie New Balance”, Alicja Wysocka – Świtała i Marta Bierca, istnieją marki czy rytuały dające bardzo dyskretne sygnały postawy życiowej. W wywiadzie autorki wspominają biały t-shirt z kieszonką (domyślam się, że z organicznej bawełny) z HM – niby taki sam jak inne a jednak dla KMWTW nie do pomylenia. Nie można zapomnieć o marce Apple. Niezmiennym sztandarze tych, którzy „think differently”.

Zresztą warto zobaczyć poniższe zestawienie.

steve
źródło zdjęć: www.astrologymarina.com i blog-pl.dawanda.com

 

Z normcore jest pewnie jak z hipsterami – nikt nie chce mieć takiej łatki przypiętej wprost, ale wielu pociąga ten styl życia i look.

Podobnie będzie pewnie z normcore – ale trend ten wymaga jednak zdecydowanie większej wiedzy, kapitału i kapitału kulturowego.
Hipstera można wizualnie udawać, bez wchodzenia głębiej w towarzyszącą trendowi filozofię życiową (typu DIY, organic, vege, hand made, art itd.)
Normcore to już wyższy stopień konsumpcjonizmu. To troszkę symbol postawy „wiem już tyle, posiadam tyle, mam taki status socjoekonomiczny, że stać mnie na normalność. Nie muszę grać metkami i stanem posiadania” A jednocześnie to oznaka zaawansowanej wiedzy i umiejętności lawirowania w świecie marek.

Czytam blogi o świadomym życiu, takiejż modzie i minimalizmie, slow life  (np. Styledigger, Simplicite , Kameralna. dzisiaj znalazłam Ograniczam się. Razem z trendem normcore można je wpisać w szerszy trend związany z ogólnym zmęczeniem szybką konsumpcją i byciem jednym z wielu w masie lemingów.

Bardzo mi odpowiada to podejście, zwłaszcza, że z trendów tych rodzą się szersze ruchy, działania lokalne, wraca się do lokalności, jakości, prostoty – także w sposobie postrzegania i projektowania przestrzeni.

Ciekawy artykuł o trendzie zamieścił Vice,  Dwutygodnik oraz Elle.

W tym drugim pojawia się pojęcie „swojskora”, ale zdecydowanie nie pasuje ono do światowego normcore. Normcore jest elitarny przez swoją nonszalancję. Swojskor jest naigrawaniem się a jednocześnie akceptacją przaśności. Normcore bazuje na nostalgii za prostotą, a swojskor za… tandetną polską sielanką. (ciekawostka – znalazłam Second Hand o nazwie Normcore, który ewidentnie bazuje na Swojskorze) Traktowałabym to jako zupełnie odmienny trend, który bazuje na zupełnie innych potrzebach i wzorach.

Niemniej warto śledzić te zjawiska. I warto zwrócić uwagę na grę słów Normcore – hardcore. Normalność do przesady? A może to normalność sięgająca rdzenia, korzeni, prawdziwych motywacji i prawdziwego ja?

Follow me
Przejdź do paska narzędzi