Socjalizm nie ma biustu, na boga! czyli o "To nie są moje wielbłądy" - Cały Ten Zgiełk

Socjalizm nie ma biustu, na boga! czyli o „To nie są moje wielbłądy”

4919239994b47433b6088796bb497ac4

Socjalizm nie ma biustu, na boga!

Moda to pole bitwy.

Zwłaszcza kiedy mieszkasz w Polsce okresu PRL i jesteś projektantem, artystą lub obywatelem zerkającym jednym okiem na zachód, chcącym wyglądać stylowo.

Stylowo  – to znaczy zgodnie z trendami zachodnimi, nie zaś forsowanymi przez podporządkowane państwowej ideologii instytucje.

Stylowo – to znaczy jakościowo i elegancko. Z szacunkiem dla tkaniny, kroju i detalu. Co w gospodarce planowej a de facto gospodarce niedoboru jest wyjątkowym wyczynem.

Gdzie ją można spotkać? Jak wszystkie panienki z dobrego domu, na ciuchach

Świetnie napisana i wydana książka  „To nie są moje wielbłądy”  Aleksandry Boćkowskiej odkrywa wszelkie meandry przemysłu odzieżowego, trendów, gustów i kreowania mody w czasach PRL.

 

http://fashion50plus.pl/wp-content/uploads/2015/03/okladka.jpg

Wśród analiz, dygresji, ciekawostek i anegdot o personach przechodzimy przez dziesięciolecia.

Zaczynamy od lat powojennych i stalinizmu, gdzie szyto eleganckie stroje pod  z wojskowego brezentu i miksu darów zza granicy pod okiem przedwojennej damy Jadwigi Grabowskiej. Gdy „na ciuchach” na placu Szembeka pojawia się Jadwiga Smosarska podpatrując, co się nosi. A potem przewijają się przez ten plac inni artyści, dziennikarze, wywrotowcy i socjeta w ilościach hurtowych.

Między wierszami poznajemy ucznia Grabowskiej, Jerzego Antkowiaka, późniejszego szefa Mody Polskiej, który jawi się jako zdolny i utalentowany ale arogancki birbant i karierowicz.

Idziemy przez lata małej stabilizacji, kiedy pojawiła się ikona polskiej mody Grażyna Hase a portem Barbara Hoff – z wielkim sukcesem zawodowym i tragediami osobistymi. AI mały modowy bunt – a w jego ramach polskie pionierskie DIY – obcinanie i farbowanie tenisówek czy zakładanie tył na przód przerobionych koszulek polo.

Wędrujemy przez lata siedemdziesiąte i odzieżowy misz masz – od hippisowskich kożuchów na lewą stronę po winylowe minispódniczki.

Wchodzimy w  dżinsowe, postpunkowe lata osiemdziesiąte, które Hoff zajawia w Przekroju:

„(…) dziwnie ostrzyżone włosy, dziwnie ułożone w sztywne kombinacje, w ostrych kolorach. Niebywałe pantalony z koronek zestawione z kurtką motocyklową, jakiś chłopiec wysoki ostrzyżony jest na łyso, ale na to ma długie czarne futro bez kołnierza, a dziewczyna  spodnie chwycone nad kolanem, dalej falbanki haftowane, tyle, że jest to z białej skóry i noszone do białych pończoch i pantofli. A deszcz kropi…”

Tak że tak. Plastycy rczej fiu-bździu

A te wszystkie próby parcia do bycia modnym i stylowym odbywały się na tle niekończącego się procesu masowego planowania, przepychania dokumentów między licznymi instytucjami o często sprzecznych interesach oraz dyskusji nad wyższością bistru nad naturalnymi tkaninami.

Jednym słowem z książki wyłania się obraz ustroju socjalistycznego bohatersko walczącego z trudnościami niespotykanymi w innych systemach. I obywateli bohatersko walczących z owym systemem.

Barbara Hoff z jej Hofflandem, sesjami zdjęciowymi autorstwa wybitnych fotografów pokroju Rolkego czy Gierałtowskiego doprowadziła do tego, że sprzedawcy błagali ją by przestała „to” robić – bo dziki tłum głodny modny demolował wręcz sklepy i zabierał wszystko co do guzika. Efekt „wow” wywoływały także projekty Teresy Kuczyńskiej. Mieliśmy nawet własnego YSL – Zygę Pianko vel Pierre’a d’Alby. Który to jest autorem tytułowych kiecek w wielbłądy i lwy.

Niesamowicie człowiek pracował, żeby wyglądać

Tutaj należy się dygresja, bo kilka zagadniętych przeze mnie przedstawicielek dwóch pokoleń wcale nie narzekało na ówczesną „kwestię odzieżową”.  Ale moim zdaniem wynika to bardziej z miksu wrodzonego gustu i elegancji, kobiecej zaradności polegającej chociażby na noszeniu przemycanej Burdy do krawcowych, większych możliwości samoorganizacji w dużym mieście czy generalnie przystosowania się do specyfiki systemu. Wszak w latach osiemdziesiątych było i tak, że losowało się numerki kolejkowe, czego efektem było np. otrzymanie przez osiemnastoletnią panienkę pepegów męskich rozmiar 44. Co rodziło konieczność socjalizacji i wymiany obywatelskiej.

Bo wystarczy sobie wyobrazić ówczesną rzeczywistość i modowy głód w oczach:

„Cykl inwestycji w przemyśle lekkim trwa średnio pięć lat. Jeśli więc w 1964 r. wybuchł wielki krzyk o rajstopy, to pełne uciszenie go i dostarczenie na rynek tylu rajstop, żeby wszyscy mogli bez trudu kupić, może nastąpić dopiero w 1969 r.”

Albo:

„W 1973 r. dyrektor techniczny Zjednoczenia Przemysłu Skórzanego przyznał, że 90% butów trafiających do handlu to modele, które nie podobają się klientom. Obiecał poprawę, ale obietnicy nie dotrzymał. Klienci kupowali, bo nie było wyjścia.

Polska moda PRL to nie tylko niedobory.  To także kopiowanie, podpatrywanie, pirackie metody chałupnicze. Kopiowało się „rozmiarowzrosty” z Francji, bo polska rozmiarówka na nikogo nie pasowała. I kopiowało  modele ubrań:

„(…) widziałem dziewczynę w takim płaszczyku na ulicy, podszedłem do niej i obiecała mi go dzisiaj rano pożyczyć. Nam nie trzeba a długo, w jeden dzień skopiowalibyśmy to dość dokładnie, ale widzi pani sama – miała przyjść dzisiaj na ósmą, jest już dziesiąta a jej nie ma, dlatego jestem taki zdenerwowany, bo gdzie ja znajdę inną dziewczynę z płaszczykiem. A to byłby szlagier.

Polska ówczesna moda to także historia przesady, tęsknoty za wyróżnieniem się, historia wyobrażenia o modzie na zachodzie i równania do tego wyobrażenia.

I historia buntu z tym idącego.

Historia zmian dyktowanych przez wyznaczające trendy pismo „lifestylowe” Ty i ja.

To także splot wydarzeń, decyzji i zjawisk prowadzących do smutnej konkluzji między wierszami, że tureckie bazary koniec końców zawojowały polskie gusta i zostały na dobre do dzisiaj.

Faszyn from Raszyn nadal w pewnych środowiskach ma się świetnie…

Niemniej książka jest o tej jasnej stronie, o modzie jako wolności wiodącej lud PRL na barykady. Paradoksalnie, bo czyż sama nie jest rodzajem zniewolenia?

Zdjęcie w tle: Moda Polska lat 60/70 / EAST NEWS / Wiesław Zieliński via VuMag, gdzie znajdziecie ciekawy wywiad z autorką.

 

Follow me
Przejdź do paska narzędzi