Superhumans vs zwyklaki czyli spoty promujące Olimpiadę w Rio - Cały Ten Zgiełk

Superhumans vs zwyklaki czyli spoty promujące Olimpiadę w Rio

Dwa filmy o igrzyskach w RIO.

Dwa trzyminutowe spoty.

Dwa zupełnie różne podejścia. Dwa zupełnie różne problemy.

Pierwszy, kosztowny realizacyjnie, traktujący o igrzyskach paraolimpijskich został przygotowany przez Channel4.

Kolorowy, dynamiczny, radosny, wibrujący spot pokazuje niepełnosprawnych startujących w zawodach sportowych jako Superhumans – nadludzi, którzy pokonują wszelkie ograniczenia swojego ciała i umysłu. Biegają, skaczą wzwyż o jednej nodze, są kierowcami rajdowymi bez rąk, grają na perkusji stopami, walczą w koszykówce na wózkach, gnają na rowerach, tańczą foxtrota na protezach. Jednocześnie – robią to co my wszyscy na co dzień – wychowują dzieci, dzwonią, tankują, jedzą, malują, tylko – bez rąk…

Wszystko to robi absolutnie piorunujące wrażenie i odbywa się w radosnej bajkowej, żartobliwej konwencji, której tłem jest swingujący cover piosenki Sammy Davisa Jr. „Yes, I can”. Hasło to wielokrotnie wraca, podkreślając dobitnie: nie ma dla nas rzeczy niemożliwej.

Paraolimpijczycy każdym czynem udowadniają  swój talent i niezwykłą, wręcz czarodziejską moc. Sprzeciwiają się wszystkim, którzy powstrzymują ich od rozwoju i sięgania dalej, wyżej, szybciej. Spot w żaden sposób nie mówi o wysiłku jaki podejmują, o dyskryminacji jakiej doświadczają, o problemach dnia codziennego, o trudnych relacjach ze społeczeństwem, o niedocenianiu ich wysiłku przez masowego odbiorcę. Jesteśmy w bajce, której zadaniem jest przykuć uwagę do igrzysk paraolimpijskich i pokazać spektakularny charakter sukcesów niepełnosprawnych sportowców. Walczą oni tym radosnym spotem o równouprawnienie i zauważenie, pokazując pasję, talent i superbohaterską energię włożoną w sport.

To zupełnie inaczej niż w kolejnym spocie  przygotowanym przez Gillete.

W nim bowiem bohaterowie igrzysk, rekordziści, nadludzie zdejmują owe superbohaterskie płaszcze.

Klasyczne hasło marki „The best a man can get  zostało uzupełnione o dopisek „isn’t always pretty. But always worth the chase” .

W realistycznym spocie widzimy  prawdziwych sportowców zmagających się z samym sobą, z nieprzyjazną przyrodą, ze swoimi słabościami czy wręcz… nieprzyjaznymi psiakami. Potrafią trenować aż do zwymiotowania z wysiłku, nie móc wstać z kanapy i wchodzić do wanny z lodem dla schłodzenia mięśni. W przerwach między treningami próbują być ojcami, partnerami, co przy takim stopniu poświęceń dla sportu nie jest łatwe. Spot doskonale wpisuje się w obecny od kilku lat trend flawesome, który pokazuje inne, bardziej ludzkie, normalne oblicze dotychczas nieskazitelnych herosów. Towarzyszy mu świetnie wpasowujący się w klimat liryczny utwór  „Unstoppable” Sii. Momenty golenia się bohaterów sporu wpisane zostały w niego w bardzo naturalny sposób.

Bardzo podoba mi się ten trend, choć jednocześnie zadaję sobie pytanie czy sprawdzi się przy promocji tak niezykłego wydarzenia jakim są Igrzyska Olimpijskie.

To właśnie wtedy bogowie zstępują z niebios i dokonują nadludzkich wyczynów ku radości gawiedzi.

Czy publiczność chce wiedzieć, że za każdym sukcesem stoi morderczy wysiłek i wyrzeczenia, czy woli wierzyć w baśń?

Zobaczymy. Wszak sezon na kreacje osadzone w olimpijskiej konwencji dopiero się zaczyna.

Niebawem będziemy mieli ich dość, niezależnie od ich wymowy.

 

Follow me
Przejdź do paska narzędzi